Strona poświęcona Teorii Suworowa. Czy w 1941 roku Zwiazek Radziecki szykował się do ataku na III Rzeszę? Wiele osób, wśród nich Wiktor Suworow uważa, że TAK. Zapoznaj się z argumentami, które świadczą o sowieckich przygotowniach do ataku!

Marszałek Żukow

Suworow w swoich dwóch ostatnich książkach opisuje "genialnego" dowódcę i żołnierza Gieorgija Żukowa. Żukow który nam się ukazuje w tych książkach to postać straszliwa - ma niemal wszystkie wady Stalina i prawie żadnych jego zalet.

Nauczony (przez Suworowa zresztą) "nie wierz w to co napisano - sprawdź w innych źródłach" postanowiłem sprawdzić. Ksiązki Żukowa są jeszcze dostepne w bibliotekach choć bibliotekarz powiedział, że jestem pierwszą osobą od 10 lat, która je wypożycza. Efekty sprawdzania będe umieszczał systematycznie w tym artykule. Na początek cytat wiodący - o mapie frontu niemiecko-radzieckiego. Mapa - Przygotowania faszystowskich Niemiec do agresji na ZSSR
rys.1. Mapa "Przygotowania faszystowskich Niemiec do agresji na ZSSR"
Niska jakość zdjęcia wynika z niskiej jakości orginału. Ciekawostą jest "baza morska" w Kijowie - miejsce stacjonowania rozwiazanej flotylli dnieprzańskiej.

 

Suworow pisze: "Niemowlę swoją dłonią [..] nakryje fronty".

Niestety nie miałem do dyspozycji niemowlaka. Moja trzy i półletnia córeczka zakryła dłonią Morze Czarne, cały front pomiędzy Bałtykiem i M. Czarnym oraz większą część Bałtyku (pozostała jedynie część Zatoki Botnickiej)
Mapa - Przygotowania faszystowskich Niemiec do agresji na ZSSR, zakryta pudałkiem zapałek
rys.2. Mapa "Przygotowania faszystowskich Niemiec do agresji na ZSSR", zakryta pudełkiem zapałek


  




Prawdy tam nie ma:

 

Suworow zarzuca książce Żukowowa, że "prawdy tam nie ma".
Zresztą same "Wspomnienia .." są ... hmm zadziwiające .


  Zameldowaliśmy, że we wszystkich czterech zachodnich przygranicznych okręgach wojskowych będzie razem na dzień 1 czerwca 149 dywizji i 1 samodzielna brygada piechoty
[..]
Zameldowałem, że zgodnie z informacjami naszego wywiadu niemieckie dywizje są skompletowane i uzbrojone według etatów czasu wojennego i mają po 14-16 tysięcy ludzi. Nasze dywizje, nawet te 8-tysięczne, są dwukrotnie słabsze od niemieckich

Wspomnienia i Refleksje, Wydawnictwo MON, Warszawa 1970
Strony 309/310 - Dyskusja ze Stalinem z dnia 14.VI.1941r


 

[..]26 kwietnia nadszedł do naszego okręgu rozkaz aby do 1 czerwca sformować pięć ruchomych brygad przeciwpancernych oraz jeden korpus powietrznodesantowy. Cztery nasze dywizje piechoty przeformowano w dywizje piechoty górskiej.
[..]
W drugiej połowie maja otrzymaliśmy dyrektywę Sztabu Generalnego, w której polecano dowództwu okręgu przyjąć z Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego oraz rozlokować w obozach ćwiczebnych dowództwo 34 korpusu piechoty wraz z oddziałami korpuśnymi i cztery 12-tysięczne dywizje piechoty oraz jedną dywizje piechoty górskiej.
[..]
W końcu maja zaczęły nadchodzić do naszego okręgu transport za transportem.
[..]
Oficerowie skierowani do przybyłych do nas dywizji podkreślali, że wszystkie zwiazki taktyczne ukompletowane są według etatów czasu pokojowego i wskutek tego brakuje nie tylko znaczych ilości szeregowców i kadry dowódczej, lecz także technicznego sprzętu bojowego, przede wszystkim środków łączności, które dywizje miały otrzymać z chwilą ogłoszenia mobilizacji.

Wspomnienia i Refleksje, Wydawnictwo MON, Warszawa 1970
Strony 296-297 - przytoczone przez Żukowa wspomnienia I. Bagramina
(szefa oddziału operacyjnego Kijowskiego Specjalnego Okręgu Wojskowego)



Porównajmy te cytaty:
Żukow: 149 dywizji i 1 brygada
Bagramian: nadszedł rozkaz aby do 1 czerwca sformować pięć ruchomych brygad przeciwpancernych oraz jeden korpus powietrznodesantowy.

Dziś wiemy, że rozkaz został wykonany. Łącznie (we wszystkich OW) sformowano 10 brygad ppanc i 5 korpusów powietrzno-desantowych. Żukow o nich zapomniał...

Żukow:"Nasze dywizje, nawet te 8-tysięczne, są dwukrotnie słabsze od niemieckich"
Bagramian: "rozlokować [..] cztery 12-tysięczne dywizje piechoty" i jeszcze narzeka "zwiazki taktyczne ukompletowane są według etatów czasu pokojowego i wskutek tego brakuje [..] znaczych ilości szeregowców i kadry dowódczej" oraz sprzętu

Kolejny zastanawiający fragment: "rozlokować w obozach ćwiczebnych" czyli teraz już wiemy, wojacy z Północnokaukaskiego OW przyjechali na Ukraine na ćwiczenia

Zaraz, zaraz, przecież te dywizje nie są pełnowartościowe: "brakuje [..]środków łączności, które dywizje miały otrzymać z chwilą ogłoszenia mobilizacji".
Ale o jakiej "mobilizacji" (patrz: Mobilizacja ) jest tu mowa? Przecież mamy ich "rozlokować w obozach ćwiczebnych"?

Ale to nie koniec "cytatu z Bagramina". Dalej Bagramin pisze, że z 34 korpusu piechoty oraz z 3 dywizji 25 korpusu piechoty przybyłego z Północnokaukaskiego OW utworzono 19 Armie. Oraz, że przerzucano 16 armie z Zabajkala. 16 i 19 armii nie ma na mapie powyżej!! Ponieważ napisy są "troche zamazane" podpowiem wymienione są 5, 6, 12 i 26 Armie. 16 i 19 - NIE

A teraz pytanie które zadał Rezun:

DLACZEGO ŻUKOW SAM NIE OPISAŁ RUCHU WOJSK TYLKO WYRĘCZYŁ SIĘ CYTATEM Z BAGRAMIANA?


odpowiedź Rezuna: ponieważ Bagramian wiedział tylko o 2 armiach przemieszczanych na zachód w czerwcu 1941r. Tych które trafiły do Kijowskiego SOW.
Żukow jako szef sztabu wiedział co się dzieje we wszystkich OW i podczas pisania "Wspomnień.." chciał to ukryć.

Inne oblicze Żukowa:

 

Artkuł z Onetu za gazetą Niezawistnaja

 

 

Żukow nieznany
Miał opinię dowódcy - "rzeźnika", ale są historycy, którzy biorą go w obronę
Niewykluczone, że obraz marszałka Georgija Żukowa, jaki w ostatnich latach utrwalił się w potocznej pamięci historycznej, malowany był jednak w zbyt ciemnych barwach. Dobrego imienia dowódcy wielu frontów II wojny światowej bronić chce kilku historyków, wśród nich Aleksiej Isajew, autor pracy "Ostatni argument króla".

Isajew wraz z kilkoma towarzyszami po piórze postanowił ruszyć pod prąd i zakwestionować parę powszechnie przyjętych prawd, przede wszystkim tę o paśmie krwawo okupionych zwycięstw, ciągnącym się od starć z Japończykami w mongolskich stepach w sierpniu 1939 roku poprzez jatkę pod Stalingradem aż po "wyścig po Berlin" w kwietniu 1945 roku. Żukowa dość powszechnie obwinia się, że podczas walk o stolicę III Rzeszy dla satysfakcji własnej i generalissimusa Stalina poświęcił dziesiątki tysięcy żołnierzy radzieckich, którzy wykrwawili się na wzgórzach Zeelow. Isajew i inni badacze dotarli do nieznanych dotąd lub utajnionych dokumentów – i zyskali materiał do polemiki z dwoma konkurencyjnymi mitami o Żukowie.

Według pierwszego Georgij Konstantinowicz był sadystycznym zupakiem, którego najważniejsze dokonania zostały już przywołane powyżej, a który w przerwach między rzucaniem piechoty pod ogień karabinów maszynowych zajmował się rozstrzeliwaniem dowódców bądź zamykaniem w okrążeniu całych armii. Drugi, sześćdziesięcioletni już przeszło mit po dawnemu opiewa triumfy "Marszałka Zwycięstwa", jakiemu inni dowódcy rosyjscy XX wieku nie dorastali do pięt. Obrońcy obu mitów ochoczo powołują się na fragmenty pamiętników marszałka, jego adiutantów i oponentów oraz relacje świadków i archiwa Armii Czerwonej.

Apologie "Marszałka Zwycięstwa" powinny zostać pogrzebane wraz z kulturą późnego stalinizmu, do jakiej należą. Isajew nie zostawia jednak suchej nitki również na większości "odbrązawiaczy" – jego zdaniem dobierają sobie fakty do tezy i odwołują się do autorów wspomnień, w których "nieznajomość faktów może iść o lepsze jedynie z tupetem".

Wspomnień tych musi być niemało, skoro kolejne lata utrwalały obraz dowódcy-"rzeźnika", dla własnej sławy poświęcającego życie dziesiątek tysięcy żołnierzy. Do takiej opinii przychyla się większość historyków wojskowości skądinąd nawet życzliwych Żukowowi, podobna jest też opinia potoczna.

Aleksandr Isajew, sięgając po nieznane dokumenty, pokazuje, jak – począwszy od bitwy pancernej pod Chałchin-Goł – w kolejnych rozkazach generała Georgija Konstantinowicza przewijała się troska o możliwe ograniczenie strat. W kolejnych rozdziałach cytowane są protokoły z odpraw – podczas nich Żukow nie zostawiał suchej nitki na dowódcach, którzy dopuścili do zbytecznych strat. Co więcej, nie ograniczał się do wiązanek pod ich adresem. Najczęściej rozpatrywał inne możliwe rozwiązania i starał się zapobiec takim sytuacjom na przyszłość – czy to broniąc pozycji pod Moskwą lub Rżewem zimą 1941 roku, czy rozwijając fronty kontrofensyw w półtora roku później. To właśnie Żukow zainicjował tworzenie w Armii Czerwonej "oddziałów szturmowych", wykorzystywanych do ataku na umocnione pozycje nieprzyjaciela i rozliczał dowódców z użycia tych sił – w imię, jak ujął to w jednym z rozkazów, "unikania niepotrzebnych ofiar". Nie znaczy to bynajmniej, że wahał się przed poświęceniem znacznych nawet sił, decydował się na to jednak wtedy, gdy było dlań oczywiste, że rezygnacja z takiej decyzji pociągnie za sobą jeszcze większe straty, albo wręcz – przegraną na poziomie strategicznym. Stąd dosłownie rzucone w ogień całe bataliony czołgów pod Chałchin-Goł, stąd decyzja uderzenia na wzgórza Zeelow. Isajew poświęca cały rozdział swej pracy, by udowodnić, że czołowe uderzenie na Berlin pod koniec kwietnia 1945 roku było najrozsądniejszą decyzją.

"Trudne odcinki frontu – pisze rosyjski historyk – z konieczności powodowały największe straty. Hekatombę tę przypisywano następnie Żukowowi, tworząc w ten sposób wizerunek »rzeźnika«. Tymczasem związek przyczynowo-skutkowy był inny: Georgijowi Konstantinowiczowi przydzielano rozkazem ten front, na którym spodziewano się największych strat, w nadziei, że właśnie on zdoła je ograniczyć". Z obliczeń przeprowadzonych przez Isajewa wynika, że odsetek ofiar na frontach i w operacjach, jakimi dowodził Żukow, był znacząco niższy niż w przypadku innych radzieckich dowódców. Łącznie z marszałkiem Rokossowskim, którego potoczna pamięć wojny w Rosji obsadzała zwykle w roli "lepszego niż Żukow".

Historycy drobiazgowo rekonstruują poszczególne kampanie, pokazując, jak Żukow w krytycznych chwilach zbierał siły ziarnko do ziarnka, by tworzyć z nich sprawne, samodzielne, jednostki operacyjne. "Matką przewagi Żukowa" była dokonana właśnie w tym stylu obrona Moskwy zimą 1941 roku. (…) Aleksiej Isajew, sięgając po język zrozumiały dla posiadaczy MBA, określa "Marszałka Zwycięstwa" terminem "crisis-manager Armii Czerwonej". Współcześni Żukowa, którym obca była podobnie burżuazyjna terminologia, mówili o nim jako o wodzu zdolnym nawet nieuchronną, wydawałoby się, porażkę obrócić w "remis", w starcie o nierozstrzygniętym wyniku, przywracając stan kruchej równowagi na rozpadającym się froncie.

Podobnie było pod Stalingradem, gdzie w listopadzie 1942 roku Żukowowi udało się o krok przed miastem zatrzymać na nadwołżańskich stepach siły feldmarszałka Paulusa. Nigdy nie dano mu dopisać tej obrony do wieńca swojej sławy: na dwa dni przed kontruderzeniem Armii Czerwonej, które przyniosło oblężenie sił niemieckich, crisis-manager Stalina został oddelegowany pod Rżew, by w kolejnej beznadziejnej sytuacji wesprzeć dowodzącego Frontem Zachodnim marszałka Koniewa. Stalingradzką wiktorią szczycili się inni – w swoim czasie po laury te gotów był sięgnąć również Nikita Chruszczow. Cóż, zwycięstwo ma jak zwykle wielu ojców.

 



Jakoś bardziej wierzę w tej sprawie Suworowowi. Co do ograniczania strat przez Żukowa - polecam zapoznać się z informacjami o szturmie Berlina.

 

  Chciałbym zwrócić uwagę na to, że rozgromienie berlińskiego zgrupowania wojsk niemieckich oraz zdobycie stolicy Niemiec nastąpiło w ciągu zaledwie 16 dni. Był to rekordowy czas, jeśli chodzi o tak złożoną operacje strategiczną
[..]
W tej decydującej operacji wojska radzieckie poniosły wielkie straty - około 300 tysięcy zabitych i rannych.

Gieorgij Żukow, Wspomnienia i Refleksje

 


Poprzednia strona: Radzieckie korpusy powietrzno-desantowe
Następna strona: Konstantin Simonow